Skip to content
Menu
SynchronicznaDroga.pl
SynchronicznaDroga.pl

Bo czasem trzeba dotknąć chmur, żeby przypomnieć sobie, kim się naprawdę jest.

Opublikowano 2025-06-142025-07-10

🌥️ Czarna Ćma na granicy nieba – motocyklowa podróż, która prowadzi głębiej, niż myślisz

Tam, gdzie kończy się trasa, a zaczyna Twoja historia

Bo czasem trzeba dotknąć chmur, żeby przypomnieć sobie, kim się naprawdę jest.

Motocyklowa wyprawa – rytuał, nie trasa

„Czarna Ćma na granicy nieba” to nie kolejna podróż motocyklem, lecz rytualna inicjacja. To motocyklowa wyprawa przez emocje, krajobrazy i ciszę, w której każdy zakręt przybliża Cię do tego, co najgłębiej ukryte.

Zatrzymałem się tam, gdzie serce zrobiło jeden puls za dużo.

Niebo pękło nad Czarną Ćmą, gdy pomyślałem o Tobie. Ta chwila nie była zapisana w GPS-ie ani przewidziana przez aplikację pogodową. Droga pioła się na przełęcz, a zakręt za zakrętem wszystko – chmury, góry, czas – zdawało się wymykać spod kontroli. A jednak… było dokładnie tam, gdzie miało być.

Harley – strażnik granicy

Mój Harley – Czarna Ćma – stanął przy alpejskiej przełęczy niczym strażnik bram między światem znanym, a tym, który dopiero się odsłoni. To jak scena z filmu drogi, którego nikt jeszcze nie nakręcił: stal i góry, cisza i elektryczne oczekiwanie.

Patrzyłem na ośnieżone szczyty, jakby miały mi coś powiedzieć. I powiedziały… nie słowami.

Synchroniczność – czyste drgnięcie duszy

To miejsce wydarzyło się samo, nie pytając o pozwolenie.

I w tym leżała jego magia – synchroniczność. Nie statystyczna zbieżność, ale wewnętrzne drgnięcie: od kształtu chmur po dźwięk silnika – wszystko układa się w tajemny układ, jakby świat mrugnął: „Witaj, gotowy?”

Synchroniczność nie wali bębnami.

Ona szepcze – cicho, ale do kości.

I tylko w tej sekundzie poczułem Twoją obecność, choć fizycznie Cię tam nie było. Gdy spojrzałem na dramatyczne niebo, zobaczyłem coś więcej niż scenę pogodową – zobaczyłem echo Ciebie w tym ogromie.

To nie był przystanek. To był znak. A może… lustro.

Lustro w kałuży śniegu

Czarna Ćma odbijała się w kałuży ze śniegu, a ja odbijałem się w niej.

Złapany między tu i tam – między tym, co było, a tym, co może nadejść – jeśli tylko odważysz się znów czuć.

Zgubienie prowadzi do odnalezienia

Czasem trzeba się zgubić, żeby odnaleźć to, co najprawdziwsze.

Zejść z trasy, zatrzymać się na poboczu losu i dać światu szansę, by przemówił.

To surowe, obłędnie piękne miejsce przemówiło – nie do rozumu, lecz do duszy.

Droga donikąd?

A może… do sedna siebie?

Może to była droga donikąd. A może – tam właśnie znajdowałem siebie.

Bo niektóre miejsca istnieją, by przypomnieć: kim jesteś, zanim znów się zgubisz.

Zdjęcie nie dla lajków

To zdjęcie nie było dla sławy.

Zrobiłem je, by zachować to uczucie – wdech i wydech, gdy świat zatrzymał się na chwilę.

Zrobiłem je, bo może Ty też je zobaczysz i poczujesz to samo.

Może przypomnisz sobie coś, co próbowałeś zapomnieć.

Może zobaczysz, że tęsknota też potrafi być drogowskazem.

A może… uśmiechniesz się cicho i pomyślisz:

„Ja też tam kiedyś byłem. Choć nie fizycznie.”

📖 Z tej chwili narodziła się książka

To nie jest relacja z podróży.

To zapis motocyklowej wyprawy, ale i wewnętrznego przebudzenia.

Jeśli poruszyła Cię ta opowieść, zapraszam do mojej książki:

“Droga przez krajobrazy. Motocyklowe refleksje”

Tam odkryjesz jeszcze więcej emocji i synchroniczności – jak zakręt w górach, który pokazuje nieba bramę.

Harley-Davidson — Czarna Ćma — zaparkowany na alpejskiej przełęczy, w sercu gór ośnieżonych jeszcze końcówką zimy. Potężny motocykl kontrastuje z surowym krajobrazem — czarna sylwetka wpatrzona w niebo rozdzierane przez dramatyczne chmury. Samotna dusza w podróży, która nie zna celu — tylko kierunek.
Bo czasem trzeba dotknąć chmur, żeby przypomnieć sobie, kim się naprawdę jest.

3 komentarze do “Bo czasem trzeba dotknąć chmur, żeby przypomnieć sobie, kim się naprawdę jest.”

  1. Elżbieta Wilk pisze:
    2025-07-11 o 17:17

    Znam tę opowieść z dwóch perspektyw – z Twoich słów i z mojego czekania 🥰
    Byłam wtedy w domu, ale byłam też z Tobą – w każdej rozmowie, w każdym opisie chmur, zakrętów, chwil, które łapały Cię za serce.
    Czarna Ćma niosła nie tylko Ciebie – ale i nasze emocje, codzienne rozmowy, to, co między nami🥰
    I choć fizycznie mnie tam nie było… wiem, że to miejsce i ten moment mają też kawałek mnie ❤️ 🏍️

    Odpowiedz
    1. motodroga_kondzio pisze:
      2025-07-11 o 21:55

      Kochanie, dokładnie tak było 🖤 Wszystko, co przeżywałem – każdy zakręt, każdą ciszę w górach, każdą opowieść podszytą wiatrem – dzieliłem z Tobą 🌬️🏍️
      Twoja obecność była w każdym słowie, w każdym spojrzeniu w niebo, w każdej wiadomości, którą mi zostawiałaś 📝✨
      Czarna Ćma niosła nie tylko mnie – ale i Ciebie, i naszą historię 💫❤️

      Odpowiedz
      1. Elżbieta Wilk pisze:
        2025-07-14 o 12:35

        💞💞💞

        Odpowiedz

Skomentuj motodroga_kondzio Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie wpisy

  • Tam, gdzie milknie czas — Bieszczadzka droga we dwóch
  • Trojańskie echo silnika – Motocyklem przez mitologię, most i marzenie
  • Droga na Nordkapp – tam, gdzie kończy się Europa
  • Tam, gdzie kończy się ziemia, a dusza łapie wiatr – Cabo da Roca i początek drogi ku niewidzialnemu.
  •  Trollstigen — droga, którą nie jedziesz, ale której się poddajesz

Najnowsze komentarze

  1. motodroga_kondzio - Tam, gdzie kończy się ląd i zaczyna opowieść
  2. Elżbieta Wilk - Tam, gdzie kończy się ląd i zaczyna opowieść
  3. Elżbieta Wilk - Bo czasem trzeba dotknąć chmur, żeby przypomnieć sobie, kim się naprawdę jest.
  4. motodroga_kondzio - Bo czasem trzeba dotknąć chmur, żeby przypomnieć sobie, kim się naprawdę jest.
  5. Elżbieta Wilk - Bo czasem trzeba dotknąć chmur, żeby przypomnieć sobie, kim się naprawdę jest.
©2026 SynchronicznaDroga.pl | Powered by SuperbThemes